Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 68% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD, i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.
Informacje zamieszczone powyżej mają charakter reklamowy i promocyjny. Informacje te nie są materiałem mającym charakter zindywidualizowany i nie stanowią rekomendacji sugerującej określone zachowania inwestycyjne oraz zobowiązania, że klient osiągnie zysk lub zmniejszy swoje straty. DM BOŚ S.A. nie gwarantuje osiągnięcia określonego wyniku oraz nie ponosi żadnej odpowiedzialności za decyzje inwestora podjęte w oparciu o informacje zamieszczone powyżej, w tym za jakiekolwiek szkody będące rezultatem wykorzystania tych informacji. Informacje zamieszczone powyżej nie stanowią oferty (w rozumieniu ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny) sprzedaży lub kupna instrumentów finansowych ani też nie stanowią porady inwestycyjnej lub doradztwa inwestycyjnego, nie są też wskazaniem, iż jakakolwiek inwestycja lub strategia jest odpowiednia w indywidualnej sytuacji inwestora. W przypadku instrumentów finansowych notowanych w innej walucie niż polski złoty, ewentualne zyski mogą ulec zwiększeniu lub zmniejszeniu wskutek zmian kursu walutowego. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w części "Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe" Materiałów informacyjnych MiFID.
DM BOŚ S.A. prowadzi działalność na podstawie zezwolenia Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. DM BOŚ S.A. podlega nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego.
Sytuacja na rynkach 30 października - inwestorzy wolą franka i jena zamiast dolara?
Czwartek pokazał, że dyplomatyczna inicjatywa wiceprezydenta USA J.D.Vance'a wobec Iranu raczej nie ma szans powodzenia. Irańczycy nie odpowiedzieli na list, a szef irańskiego parlamentu powtórzył potem, że Teheran może usiąść do stołu rozmów wtedy, kiedy USA zobowiążą się do wypełnienia szeregu warunków brzegowych. Dodatkowo nocny, kolejny atak na tankowiec w Cieśninie Ormuz pokazuje, że sytuacja dalej pozostaje niestabilna. Jednocześnie agencje donoszą, że generałowie w Pentagonie już odbyli rozmowy z prezydentem Donaldem Trumpem przedstawiając mu możliwe scenariusze. Konflikt w założeniach ma potrwać kilka dni, ale oczywiście największym czynnikiem niepewności pozostaje reakcja Iranu. To dlatego na ropie jest znów nerwowo, a rynki zaczynają oczekiwać tzw. premii wojennej. Jednak przeciwnie do możliwego scenariusza na rynku walut nie zyskuje tym razem dolar, a inwestorzy bardziej wybierają w ostatnich dniach franka, czy też jena, które dawniej były uznawane za klasyczne safe haven (bezpieczne przystanie). Dlaczego? Wskazuje się na brak pełnego przekonania, co do skali podwyżek stóp przez FED w najbliższych miesiącach (Warsh celowo nie chce być aż tak bardzo "jastrzębi"?), ale głównym powodem może być... rosnący niepokój na Wall Street. Inwestorzy zaczynają mocniej karać te spółki, które zaprezentowały wyniki tylko nieznacznie rozmijające się z oczekiwaniami, czy też zaraportowały o wyższych wydatkach na inwestycje. W obliczu scenariusza "higher for longer" dla kosztów finansowania rynki coraz częściej będą podważać to, czy "wszystko w tym AI" będzie się finansowo spinać tak, jak to zakładano jeszcze kilka miesięcy temu. Tymczasem to oczekiwania, co do zysków z AI były jednym z magnesów przyciągających inwestorów do amerykańskich akcji, oraz do... dolara. Warto zwrócić uwagę, że sam schemat zakupów amerykańskich obligacji (mamy spadające rentowności) zaczyna okazywać się tu niewystarczający. Zresztą te być może za kilkanaście dni zaczną iść w górę, jeżeli administracja Donalda Trumpa zacznie podejmować działania "podważające" wynik wyborów połówkowych. Wskazuje się, że dotychczasowi wyborcy ruchu MAGA i republikanów mogą zaprotestować przeciwko obecnej polityce Białego Domu decydując się na pozostanie w domach, co może podbić ostateczny wynik demokratów (kluczowy staje się Senat).
W sytuacji wojennej retoryki (atak na Iran w końcu przyszłego tygodnia staje się dość prawdopodobny) mamy ucieczkę do franka i jena, kosztem dolara. Dodatkowo rynki spoglądają na coraz bardziej "jastrzębią" retorykę Banku Japonii. Wprawdzie na dzisiejszym posiedzeniu BOJ nie podniósł stóp procentowych, ale komunikat brzmi tak, jakby to właśnie zrobił. Decydenci przyznali, że inflacja znalazła się już w celu 2 proc., a jej prognoza na 2027 r. została podniesiona do 2,6 proc., co pokazuje, że pozostanie ona "za wysoka" dłużej, niż sądzono. Jeden z członków BOJ (Hakata) głosował za podwyżką, ale tym razem "domagał" się aż 50 punktowego ruchu. Rynki oczekują kolejnej podwyżki stóp w grudniu, a najpóźniej w styczniu. "Jastrzębich" wątków nie ma wprawdzie zbytnio wokół Narodowego Banku Szwajcarii, ale frank zaczyna być doceniany także ze względu na polityczną niepewność w Europie (wiosenne wybory we Francji, ryzyko działań hybrydowych Rosji na wschodniej flance NATO i tak dalej).
Na szerokim rynku FX dolar dzisiaj dalej słabnie, a najsilniejsze nie są bynajmniej wspomniane waluty Japonii i Szwajcarii. Mocniej odreagowują NZD i korony skandynawskie, ale tam zazwyczaj zmienność intraday jest wyższa. W kalendarzu makro mamy bardziej dzień z danymi makro ze strefy euro, gdyż w USA mamy jedynie publikację regionalnego Chicago PMI o godz. 15:00. Mowa o szacunkach PKB za III kwartał, oraz wstępnej inflacji konsumenckiej w głównych krajach strefy euro. Tutaj warto podkreślić rozczarowanie we Francji, gdzie PKB nieoczekiwanie spadł o 0,1 proc. k/k podczas, kiedy oczekiwano jego wzrostu o 0,1 proc. To odbywa się przy wyższych odczytach inflacji, co stawia francuskie aktywa w trudnym położeniu. Wczoraj ECB nie zmienił stóp procentowych, ale Christine Lagarde nie tonowała oczekiwań, co do takiego ruchu w grudniu. Szefowa ECB poinformowała też wczoraj, że odejdzie ze stanowiska na osiem miesięcy przed końcem kadencji, czyli w lutym 2027 r. Rynkowe spekulacje poszły w stronę narracji, że Lagarde chce ułatwić politykom wybór swojego następcy (miałby on miejsce jeszcze przed wyborami prezydenckimi we Francji w kwietniu, które najpewniej wygra skrajna prawica), a także "utorować" potencjalną dyskusję nt. jakiejś formy interwencji na francuskich obligacjach. W gronie kandydatów wymieniani są obecnie Hiszpan De Cos, oraz Holender Knot, choć niewykluczone, że pojawi się ktoś trzeci. Niewykluczone jednak, że następca Lagarde będzie miał do wykonania najtrudniejsze zadanie w historii strefy euro...
Komentarze Zobacz wszystkie Komentarze
Zastrzeżenia prawne
Prezentowany komentarz został przygotowany w Wydziale Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska S.A. z siedzibą w Warszawie (DM BOŚ) tylko i wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów” lub jakiejkolwiek porady, w tym w szczególności porady inwestycyjnej w zakresie doradztwa inwestycyjnego, o którym mowa w art. 76 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (t.j. Dz. U. 2017, poz. 1768 z póź. zm.), dalej: „Ustawa”, porady prawnej lub podatkowej, ani też nie jest wskazaniem, iż jakakolwiek inwestycja jest odpowiednia w indywidualnej sytuacji inwestora. Inwestor wykorzystuje informacje zawarte w niniejszym komentarzu na własne ryzyko i odpowiedzialność. Niniejszy komentarz jest publikacją handlową w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia delegowanego Komisji (UE) 2017/565 z dnia 25 kwietnia 2016 r. uzupełniającego dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/65/UE w odniesieniu do wymogów organizacyjnych i warunków prowadzenia działalności przez firmy inwestycyjne oraz pojęć zdefiniowanych na potrzeby tej dyrektywy”. Przedstawiony komentarz jest wyłącznie wyrazem wiedzy i poglądów autora według stanu na dzień sporządzenia. Przy sporządzaniu komentarza DM BOŚ działał z należytą starannością oraz rzetelnością. Komentarz nie został przygotowany zgodnie z wymogami prawnymi zapewniającymi niezależność badań inwestycyjnych i nie podlega żadnym zakazom w zakresie rozpowszechniania badań inwestycyjnych. DM BOŚ, jego organy zarządcze, organy nadzorcze, i jego pracownicy nie ponoszą odpowiedzialności za działania lub zaniechania klienta lub innego inwestora podjęte na podstawie niniejszego komentarza ani za szkody poniesione w wyniku tych decyzji inwestycyjnych, skutki finansowe i niefinansowe powstałe w wyniku wykorzystania niniejszego komentarza lub zawartych w nim informacji. Niniejszy komentarz został sporządzony w celu udostępnienia klientom DM BOŚ, a także może być udostępniany innym osobom zainteresowanym w celu promocji usług świadczonych przez DM BOŚ. Niniejszy dokument nie stanowi podstawy do zawarcia jakiejkolwiek umowy lub powstania jakiegokolwiek zobowiązania po stronie DM BOŚ. W przypadku klientów DM BOŚ, którzy zawarli Umowę o Opracowania, o której mowa w Regulaminie doradztwa inwestycyjnego i sporządzania analiz inwestycyjnych, analiz finansowych oraz innych rekomendacji o charakterze ogólnym dotyczących transakcji w zakresie instrumentów finansowych oraz instrumentów bazowych instrumentów pochodnych (Regulamin), niniejszy raport stanowi Opracowanie w rozumieniu Regulaminu. Regulamin jest dostępny na stronie internetowej bossa.pl w dziale Dokumenty. DM BOŚ jest firmą inwestycyjną w rozumieniu Ustawy. Nadzór nad DM BOŚ sprawuje Komisja Nadzoru Finansowego.